Drukuj
Odsłony: 69

Mamy już wyniki konkursu na recenzję ogłoszonego przez bibliotekę szkolną. Komisja w składzie M. Grega – Sitarz i A. Rusinek jednogłośnie uznały, że pierwsze miejsce należy się Bartoszowi Dreksie z klasy Ibc T za recenzję książki „Maluchem przez Afrykę”. Wyróżnienie przyznane zostało Sylwi Rękaś z klasy 1c LO za recenzje książki J. Moyes „Zanim się pojawiłeś”.

Serdecznie gratulujemy. Wszyscy uczestnicy konkursu nagrodzeni zostaną oceną bardzo dobrą w języka polskiego a Sylwia i Bartek otrzymają oceny celujące. Dla Bartka ufundowana została również nagroda książkowa, którą otrzyma na zakończenie roku.

Jeszcze raz serdeczne gratulacje i dziękujemy za udział w konkursie.

Poniżej recenzja nagrodzona i wyróżniona

Paweł Arkady Fiedler „Maluchem przez Afrykę”  Bartosz Dreksa, kl. I bcT

Wśród stu trzydziestu sześciu pozycji książkowych jako pierwsza rzuciła mi się w oczy powieść „Maluchem przez Afrykę” Pawła Arkadego Fiedlera.  Wiedziałem, że to jest to. Dlaczego? Od dziecka fascynowały mnie samochody PRL-u, wielokrotnie towarzyszyłem tacie, czy dziadkowi przy wieczornych dłubaninach w tego typu samochodach, czy motocyklach. Jak powszechnie wiadomo – tak właśnie rodzą się pasje i zainteresowania. Nie inaczej było w moim przypadku. Od tamtego czasu sukcesywnie pojawiają się w moim garażu przeróżne eksponaty dawnej motoryzacji, które razem z tatą staramy się doprowadzić do fabrycznego, idealnego stanu. Stąd też zrodził się pomysł na klasę „technik pojazdów samochodowych”.

Afryka kojarzyła mi się wyłącznie z moim dziadkiem, który wielokrotnie odwiedził ten egzotyczny kontynent. Pamiętam kadzidlano - miodowy, a zarazem przepełniony słońcem i soczystymi pomarańczami zapach oraz smak daktyli, granatów, bardzo słodkiej czekolady, oliwek prosto z drzewa. Wybór książki stał się więc oczywistym, przynajmniej dla mnie. Byłem bardzo ciekawy jak poradzi sobie poczciwy maluch czyli Fiat 126 na afrykańskich drogach. Bez klimatyzacji, z małymi oponami, niewielkim bakiem. Jak znaleźć więc stację benzynową na pustynnych terenach? Taką wyprawę mógł wymyślić tylko pozytywnie zakręcony człowiek, a taką postacią bez wątpienia jest autor reportażu. Zabiera nas w ponad trzy miesięczną podróż wzdłuż wschodniego wybrzeża kontynentu. Wyruszamy z Egiptu, poprzez Sudan, Etiopię, Kenię, Ugandę, Rwandę, Tanzanię, Zambię, Namibię, Botswanę i docieramy do RPA. Po drodze spotykamy się z ogromnym zainteresowaniem ludzi, ich zachwytem i niedowierzaniem, a zarazem ogromną sympatią jaką wzbudza autko. ”Czy to jest samochód?” to standardowe pytanie miejscowej ludności.

Książka to nie tylko opowieść o zaletach i wadach samochodu, jego mniejszych i większych usterkach, ale to także  opowieść z różnymi  historiami w tle:   mrówki, muchy tse tse, hipopotamy, lwy, szympansy i farma gepardów. Poznajemy niezwykłych ludzi, chociażby Polaków, którzy codziennie przeprowadzają kilkaset operacji oczu w etiopskim szpitalu, obyczaje i obrzędy Hamerów, plemiona Himba, gościmy w wiosce Buszmenów.  Fiedler nie omija też trudnych tematów, które rzucają cień na Afrykę. Wspomina rzeź w Rwandzie, problemy tubylców, rozwijającą się turystykę, która zmienia oblicze tego jakże pięknego, dzikiego kontynentu. 

            Niewątpliwym atutem książki są zdjęcia wykonane przez autora. Oddają klimat kontynentu w jego wszystkich barwach.

Podróż przez Afrykę była niezwykłą przygodą dla wnuka Arkadego Fiedlera. A ja razem z nim odkrywałem uroki Czarnego Lądu, fascynowałem się wdziękiem maszyny z przeszłości. Chyba najtrafniej i najlepiej przesiadkę ze współczesnego auta do malucha oddają słowa autora: „Doprawdy maluch może nauczyć kierowcę pokory. Narzuca podróży swój własny rytm, zmusza do wolnej i rozważnej jazdy. Wymaga, by o niego dbać i nie szarżować (…).Jadąc kaszlakiem znacznie lepiej rozpoznaje się przestrzenie pomiędzy celami podróży. Sama droga i jazda wypełniają się treścią. Staje się przygodą.”

I ja taką przygodę przeżyłem czytając „Maluchem przez Afrykę”. Polecam, zwłaszcza teraz na zimowe, długie wieczory. Jest to książka dla wszystkich, nie tylko podróżników czy fanów motoryzacji. Chociaż,  jak nie kochać tych pięknych pojazdów… Skoro nawet Tom Hanks stał się  dumnym właścicielem jednego z nich.


"Zanim się pojawiłeś" Sylwia Rękaś Ic

"Zanim się pojawiłeś"jest książką autorstwa Jojo Moyes. Początkowo budziła we mnie niechęć i nie chciałam jej przeczytać, sądząc, iż będzie to kolejny tandetny romans, nic nie wnoszący do mojego życia. Moje nastawienie do tej książki zmienił jednak, jak głupio by to nie zabrzmiało, zwiastun do jej ekranizacji. Świetnie przedstawione postacie wręcz zachęcały do jej przeczytania, jeszcze przed obejrzeniem samego filmu. Dlatego też sięgnęłam po tą książkę, co okazało się trafnym wyborem.

Postacie, jakie wykreowała autorka w żadnym wypadku nie są nudne i powtarzalne. Wręcz przeciwnie. Dwudziestosześcioletnia bohaterka książki, Louisa Clark, jest tak kontrowersyjną postacią, jak tylko można być. Zabawna, niezdarna i wiecznie uśmiechnięta jest wręcz przeciwnością Willa Traynora, którego życie po wypadku ogranicza się tylko i wyłącznie do wózka inwalidzkiego. Już w momencie, w którym się poznają, następuję sprzeczne zestawienie ze sobą ich charakterów, a dodatkowo oboje pochodzą z kompletnie innych światów. Lou, jako jego opiekunka stara się wnieść w jego życia odrobinę entuzjazmu i szczęścia, natomiast Will chce wyzwolić się od życia w sparaliżowanym ciele. Jednak oboje nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele do ich życia wniesie ta znajomość, której nie zapomną do końca życia.

Książka ta jest wzruszającą opowieścią o miłości, przeplataną dozami humoru. Do samego końca nie możemy być pewni jej zakończenia. Trzyma w napięciu, co jeszcze bardziej zachęca do dotarcia na jej koniec. Często powoduje sprzeczne emocję, które idealnie podsycają opisy sytuacji. Autorka świetnie oddała treść i emocje, towarzyszące bohaterom. Książka idealnie nadaje się zarówno dla młodzieży, jak i dorosłych czytelników, zachęcając do przeczytania swoją okładką.

Podsumowując, książka Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś", jest trafnym wyborem dla osób, które oczekują nietuzinkowych bohaterów, niezwykłej fabuły i zaskakującego zakończenia. Książkę tę, polecam szczególnie osobom, które uwielbiają romanse, a ponadto lubią płakać i śmiać się jednocześnie, bo właśnie to potrafi wzbudzić ten utwór. Łzy, śmiech oraz niedosyt po jej odłożeniu. A jeśli nie zachęci Was sama recenzja książki, która jest wręcz niebywała, mogę jedynie spróbować przekonać Was jednym z lepszych cytatów w tej książce.

"Wiem, że to nie wygląda tak, jakbyś chciał, ale jestem pewna, że mogę sprawić, żebyś był szczęśliwy. Mogę ci tylko powiedzieć, że dzięki tobie staję się... staję się kimś, kogo sobie nawet nie wyobrażałam. Przy tobie jestem szczęśliwa, nawet kiedy zachowujesz się okropnie. Wolę być z tobą - nawet z tobą twoim zdaniem jakoś umniejszonym – niż z kimkolwiek innym na świecie."